– Późne entrée? – zagaiłam.
– Coś w tym stylu.
Jasna cholera. Od razu zorientowałam się, że znam ten głos! W unikanie jego właściciela władałam sporo wysiłku. Był nim Eros. Syn Afrodyty i jej człowiek w terenie.
Przypatrywałam mu się nieufnie, gdy wyłaniał się z półmroku i zbliżał się do mnie. Ten wysoki blondyn był równie zjawiskowy jak jego matka. Jego włosy kręciły się w sposób, który u kogo innego nazwałabym uroczym. Rysy Erosa były jednak zbyt męskie, by jego wygląd móc próbować określić tym słowem. Syn Afrodyty nie był „uroczy”, był za to wysoki i atletycznie zbudowany. Nawet drogi garnitur nie był w stanie skryć potężnych mięśni jego ramion i rąk. Facet o budowie maszyny do zabijania i twarzy, której nie oparłby się posąg z kamienia. Niezły zestaw.
W oko wpadła mi zaraz plamka na jego białej koszuli.
– To krew? – spytałam, mrużąc oczy.
Eros zerknąwszy w dół zaklął pod nosem.
– Myślałem, że nie ma już śladu.
Katee Robert jest autorką bestsellerów „New York Timesa” i „USA TODAY”. Kiedy nie pisze seksownych współczesnych powieści, spędza czas, grając ze swoimi dziećmi w wymyślone gry, doprowadzając męża do szału pytaniami typu „ a co, jeśli...” i przewidując nadciągającą apokalipsę zombie.